homeAbout meExhibitionsPaintingProduction DesignContactLogin

Exhibitions:

LODZKIE TOWARZYSTWO FOTOGRAFICZNE - 2010

AUSTRIA - MUSEUM HARTBERG - 2009

KRAKOW - GALERIA KRYPTA U PIJARÓW 2009

LODZ - AKADEMIA SZTUK PIEKNYCH 2009

LODZ - GALERIA MANHATTAN 2008

VIENNA - 2007 / 2008

GDYNIA - MUSEUM MIASTA GDYNI

PLOCK - GALERIA SZTUKI

RZESZOW - BWA

VIENNA 2007

LODZ - GALERIA MANHATTAN 2003

::

home

Wystawą „Antypody umysłu. Trauma – Transgresja – Transcendencja” łódzka Galeria Manhattan podjęła nie tylko problem aberracji, jakie funduje nam czasem własna psychika, ale tego, czy – i jakie – mają one znaczenie dla procesu tworzenia.

Marta Skłodowska


CO PRAWDA NA WYSTAWIE ZNALAZŁY SIĘ dokumentalne, filmowe i fotograficzne, zapisy akcji, w których artyści na oczach widzów doświadczają przebywania w innym, szczególnym wymiarze – odbywające się w galerii seanse „Śnienia” Natalii LL; performance grupy „Sen VooDoo”, operujący symboliką odkupienia przez ból; działania Marka Rogulskiego, traktującego swoje ciało i psyche jako instrumenty, które trzeba wciąż doskonalić i rozwijać techniki panowania nad nimi – ale „wielkimi nieobecnymi” i kluczowymi dla tematyki poruszanej na wystawie pracami są filmy „Serum prawdy", „LSD" i „Peyotl", w których Paweł Althamer przyjmuje zmieniające stan percepcji substancje, przenosi się do innej rzeczywistości i staje jej medium. Jego wędrówki dokumentuje Artur Żmijewski. Były już kiedyś prezentowane w galerii, teraz można je oglądać w Bonnefantenmuseum.

Prace prezentowane dotyczą tak poważnej tematyki, że raczej nie starają się prowadzić ze sobą dialogu, większość z nich jest skierowana do wewnątrz. Zwrócenie ku temu „rewersowi” odzwierciedla odwrócona plecami sylwetka medytującego nad ambiwalencją swojej natury „Humanusa I" Konrada Kuzyszyna, obiektu fotograficznego, którego zmechanizowane wnętrze jest równie skomplikowane, co wnętrze każdego z nas. Tyłem głowy jest odwrócona do widza także Laura Pawela, potem widzimy, że przepełnia ją sięgająca oczu czerń depresji, z której spowiada się w pracy „Last Exit for the Lost”.

Te introspekcje kontruje otwartość paradoksalnie najbardziej zamkniętej, bo prezentowanej za czarną kotarą w osobnym pomieszczeniu pracy Marii Wasilewskiej. Naciągnięte, jak struny napinające przestrzeń, cienkie fluorescencyjne linie tworzą w sześcianie pokoju niemożliwe kąty, budują nieistniejące wymiary. W tym świecie każdy może sprawdzić, jak to jest, kiedy proste linie zakrzywiają się w depresję, omamy, senne marzenie… Do środka należy wejść samemu, może po to, żeby nie było można nikogo spytać o to, jak jest naprawdę, co w tym oparcie jest złudzeniem a co nie (chociaż nie budownictwo lat 70. w tym wypadku daje rodzaj pewności). Podobne wciąganie widza w głąb iluzyjnej przestrzeni przeprowadza Leszek Lewandowski, który zbudował lustrzaną studnię bez dna.

Na granicy tego, co podziwiamy jako iluzję i tego, czemu przyznajemy rangę prawdy, umiejscowił swoją realizację Artur Malewski. Opowiada o seansie spirytystycznym z przeszłości, i o tym, co w wyniku okultystycznych praktyk przywołała grupa przyjaciół. Przywołała, czy nie przywołała? To pozostaje w sferze domysłów.

Stanąć natomiast naprzeciwko bardzo cielesnych przez swą materialność czaszek i kościotrupów pozwala malarstwo Nataszy Eichelkraut-Galimskiej. Ensorowskie obrazy wyprowadzone z osobistego doświadczenia wciąż zwalczanej choroby nawiązują do motywu tańca śmierci, a czerwień potrafi na przemian opowiadać o bólu i być barwą energii życiowej, koniecznej do walki z nim.

Trudno w narrację tego tekstu włączyć instalację Marka Wagnera – która mogła by w zasadzie funkcjonować jako samodzielna wystawa. Instalacja z porzuconych na podłodze pokrytej parkietem zabawek retro przypomina o uroku dzieciństwa i fascynacji samolocikami. Jednocześnie do beztroski nie ma już powrotu: wózek-platforma, na którym to wszystko jechało, wywrócił się, kółka odpadły, a zabawkowe rekwizyty zaczynają mieć wojenne konotacje.

Rozpatrywanie sztuki w kontekście jej podłoża, czasem może oznaczać uleganie pokusie „biografizmu”, ale może też stanowić cenne uzupełnienie formy dzieła „samego w sobie” i pomóc odbiorcy w odczuciu emocji towarzyszących jego powstawaniu. Zgromadzone w jednym miejscu prace pokazują różne sposoby i powody zaglądania na tę „drugą stronę”, chociaż te wszystkie odmienne stany świadomości jednoczy plakat opracowany dla wystawy przez Katarzynę Wrońską – z nakładających się konturów wielu twarzy powstaje „portret wielokrotny”, który opowiada o tym, że trudno zawartość jakiejkolwiek głowy zamknąć w jednym konturze.


„Antypody umysłu”, Galeria Manhattan, Łódź, październik-listopad 2008.

Marta Skłodowska, Ur. 1981, historyk i krytyk sztuki, autorka tekstów poświęconych sztuce współczesnej.

» EXIT - nowa sztuka w polsce
Nr 1 (77) 2009
styczeń - marzec